Łyk historii - położnictwo dawniej i dziś



Od zamierzchłych czasów kobiety potrzebowały wsparcia podczas porodu. Poród był sprawą kobiet, więc odbywał się w ich gronie – ojcowie nie byli obecni przy narodzinach, przeżywali je osobno, "pocieszani" niejednokrotnie przez kolegów (pierwszy raz na obecność taty przy porodzie zezwolono w 1954 r we Francji). Jeszcze do końca XIX w kobiety rodziły w domu w obecności akuszerek, które też zwane były babkami, powituchami, dzieciobiorkami.

Wiedza na temat porodu, opieki nad noworodkiem przekazywana była z pokolenia na pokolenie - matki przekazywały swój zawód córkom. Wołano też do porodu kobietę najbardziej doświadczoną, która sama urodziła i wychowała kilkoro dzieci, mogła więc podzielić się doświadczeniem i służyć pomocą i radą. Aby złagodzić bóle porodowe, przyśpieszyć poród podawano mieszanki ziół. Stosowano też zabiegi magiczne jak rozwiązywanie węzłów, rozpinanie pasów - wierzono, że to ułatwi poród. Akuszerki towarzyszyły kobietom od pierwszych oznak porodu, miały być dla nich pomocą i wsparciem, zapewnić poczucie bezpieczeństwa, aż do szczęśliwego rozwiązania, a zwieńczeniem trudu było uczestnictwo w chrzcie dzieciątka.

Fachowa pomoc medyczna, dostęp do lekarza był praktycznie niemożliwy szczególnie na wsiach, dlatego wiele kobiet umierało w trakcie porodu lub w połogu, przyczyną były urazy okołoporodowe, a w połogu zakażenia spowodowane bardzo słabą higieną .

Wobec tak wysokiej umieralności matek i dzieci w okresie okołoporodowym zaczęto z biegiem czasu poświęcać coraz więcej uwagi temu problemowi i tu już jesteśmy o krok od izb porodowych. Zaczęto zwalczać działalność babek wiejskich, a organizować zaplecze porodowe - rolą tą zajęły się położne.

Wiadomo, że w czasach powojennych zaplecze szpitalne było niewielkie i zapewnienie opieki szpitalnej każdej rodzącej było niemożliwe stworzono więc izby porodowe. Dawały one szczególnie kobietom ma wsi możliwość porodu w warunkach higienicznych nieporównywalnie lepszych od domowych. Położnice pozostawały w izbach porodowych nawet 7 dni po porodzie - miały wypocząć w spokoju i wyłączyć się z pracy fizycznej jaka czekała je w gospodarstwie.

Pierwsza izba porodowa powstała w 1945 roku w Laskach niedaleko Warszawy z inicjatywy położnej M.Hoffman, izb zaczęło powstawać coraz więcej, cieszyły się powodzeniem o odbywało się tam coraz więcej porodów.

Izba porodowa zwana potocznie porodówką nie była oddziałem szpitalnym, kierowano tam rodzące z ciążą niepowikłaną, nie kierowano pierwiastek, ciąż mnogich, z dużą waga urodzeniową, ciąż z nieprawidłowym położeniem płodu - poród na izbie miał się odbyć bez powikłań, drogami natury. Powoli środek ciężkości przenosić się zaczął na szpitale, gdzie można zapewnić najpełniejsza opiekę i zadziałać w nagłych nieprzewidzianych wypadkach. Ostatnia Izba Porodowa w Lędzinach działała 57 lat - skończyła działalność z dniem 31.12 2008 roku - wygrały przepisy. Izba w Lędzinach była dwukrotnie wyróżniona w akcji "Rodzić po Ludzku".

Domy i izby porodowe zastąpiono specjalistycznymi szpitalami, gdzie skupiono się na zapewnieniu bezpieczeństwa rodzącej i jej dziecku. W szpitalach panował pewien model postępowania, rutynowe zabiegi, wymuszona pozycja przy porodzie - na leżąco, po porodzie dziecko zaraz zabierano poddając je zabiegom - mierzenia, ważenia itp. Następnie wynoszone było na osobna salę i podawane do karmienia mamie w określonych porach. Odziały położnicze odcięte były od odwiedzin, kobiety nie widziały się z rodzina przez parę dni. Typowym obrazkiem były rzesze tatusiów, babć i dziadków przy szpitalu, wypatrujących w oknach znajomej buzi z zawiniątkiem - czyli owiniętym w becik noworodkiem.

W 1993 roku miesięcznik Twoje Dziecko i ośrodek Edukacji Ekologicznej EKO – OKO wystąpili z prośbą o listy dotyczące wspomnień z porodu, pobytu w szpitalu. Chciano przyznać najlepszym placówką tytuł Złotego Bociana. Z różnych stron Polski zaczęły nadchodzić listy, które dały świadectwo jakie oczekiwania i potrzeby mają przyszłe mamy. Zrodziło się hasło Rodzić po Ludzku - pierwszy raz na łamach Gazety Wyborczej w 1994 roku.

Akcja rozpropagowała się w bardzo szybkim tempie włączyły się w nią i pisma i telewizja. Zaczęły się reorganizacje w szpitalach - porody rodzinne, swoboda poruszania się w pierwszym okresie porodu, przystawianie do piersi zaraz po urodzeniu, system rooming - in - czyli wspólne sale dla matek z dziećmi po porodach, możliwości odwiedzin. Zmiany następowały oczywiście stopniowo, gdyż wiele szpitali musiało się przebudować, aby sprostać wymaganiom np. takim jak poród rodzinny gdzie trzeba zapewnić osobne intymne pomieszczenie dla rodzącej i jej męża.

Możliwość rodzinnych porodów zwiększyła też zapotrzebowanie na Szkoły Rodzenia, które musiały przygotować przyszłych rodziców między innymi to wspólnego porodu, tak aby przyszły tata był pomocą i wsparciem dla swojej żony dał poczucie bezpieczeństwa, rozumiał kolejne etapy porodu, a nie zawadzał, panikował czy wręcz omdlewał.

I tak historia zatoczyła koło wróciliśmy do intymnych, rodzinnych porodów, w salach które maja imitować domowe pielesze. Wprawdzie za kolejnymi drzwiami znajduje się korytarz szpitalny, ale może ta świadomość też podnosi poczucie bezpieczeństwa.


powrót do aktulaności

położnictwo, poród, ginekolog Kraków

^ wróć do góry ^